Noc z 1 na 2 sierpnia 2011

Brunet wieczorową porą:)

Znowu mieliśmy gościa, który się nie dawał wyprosić.

KLIKAJĄC W ZDJĘCIE większość z nich można powiększyć albo zobaczyć wyciętego z tego zdjęcia i powiększonego nietoperza

Najpierw latał po salonie komputerowym:), ale pomni poprzedniego razu, gdy próba wypuszczenia przez otwarte okno do ogrodu skończyła się zaproszeniem kolejnych dwóch nietoperzy, zamknęliśmy go w kuchni, gdy tylko tam wleciał. Robert usilnie go prosił, aby wyleciał na podwórze, ale nietoperek miał inne plany na wieczór. Polatał przed nosem Mrówki i schował się pod mosiężnym koszyczkiem zasłaniającym kable od lampy.

Zamknęliśmy go w ciemnej kuchni już bez kota,

ale przy dużym zainteresowaniu za drzwiami

i z otwartym oknem. Po jakimś czasie stwierdzając brak nietoperza poszliśmy spać. Znaczy ja poszłam czytać w łóżku książkę i przekonałam się, że nietoperz z kuchni tylko gdzieś przesiedział, po czym wybrał się na zwiedzanie sypialni. Za nic nie chciał się zaprosić do łazienki, gdzie bym go zamknęła z otwartym oknem i poszła spać. Gdy zmęczył się lataniem, usiadł na koszu od wina i w najlepsze sobie siedział. Mogłam go obfotografować do woli, a on nic.

Ale w końcu znudziło mi się, a z nietoperzem w sypialni jakoś nie mogłam zasnąć, więc mając pod ręką Gucia starodawny, emaliowany nocnik z pokrywką, wspięłam się na krzesło, by zgarnąć nietoperza z kosza do nocnika:) Naprychał na mnie, nasyczał, wyszczerzył zęby, czepiał się koszyka, ale w zasadzie z łatwością zgarnęłam go pokrywką do środka. Bałam się, że sobie krzywdę zrobi szamocząc się w garnku, ale grzecznie przycupnął na dnie. Już mu nie robiłam zdjęć w nocniku, bo był tak przerażony, że dosyć atrakcji. Wyniosłam go za ganek i wypuściłam do kolegów, którzy latali w najlepsze wokół naszej lampy przy ganku, gdzie kolacja była suta!

Powrót do strony o zwierzątkach za progiem

 
brunet_wieczorowa_pora.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 16:55 (edycja zewnętrzna)