![]() |
W maju to wymarzone miejsce dla ornitologów. W naszym ogrodzie żerują dudki, słowiki nie dają spać. Ruch w ptasim interesie maleje latem, ale zawsze jest po co wyciągać lornetkę. Krzyk przelatujących nad stodołą żurawi to stały element dnia, wśród licznych bocianów warto wypatrywać czarnych,
(bocian czarny wygląda jak widmo białego i jest jak widmo trudny do uchwycenia)
a różnej maści drapieżniki krążą nad łąką lub jeziorem. Pływając, można spotkać zimorodka wypatrującego z gałęzi zdobyczy. Przy sianokosach zlatują się bociany.
Bocian jest też w niusie
Zimni Ogrodnicy...
Wiosną i jesienią nad głowami lecą żurawie i gęsi
Na ulubionych górkach żurawie zostawiają ślady:
Mnóstwo ptaków mieszka w naszym obejściu. W tym nasze osobiste pliszki, które wracają po zimie wciąż na ten sam dach. Gdy pierwsza pliszka swój ogonek chwali, radość wielka, znaczy wiosna na całego!
Nasza pliszka w obiektywie pana Andrzeja
Ptaszki wiją gniazda pod dachówkami, w wiacie na belce, w krzakach w ogrodzie…
Pierwiosnek albo piecuszek, nie wiadomo, dopóki się nie odezwie:)
Parę gniazd naszych współlokatorów w niusie Ptaszki, jeże, kwiatki... czyli początek lata )
Gdy mieszka u nas szpak, mamy przegląd głosów wszystkich okolicznych ptaków (jest o tym w niusie: Nasze nowe, muzykalne zwierzątko domowe )
Zdjęcia szpaka są też w niusie
Ostatni weekend maja
I przychodzi taki dzień, gdy młode wylatują z gniazd. Czasem dzieje się to niezauważenie, pewnie o świcie - jednego dnia z gniazda odchodzi harmider, drugiego cisza i pusto. Innym razem obserwujemy i drżymy, czy takiego podlota nie złapie zaraz Wilkuś lub Mrówka.
Podlot sikory bogatki w obiektywie Tomka
Udało się dotrzeć za rodzeństwem do zarośli!
Czasem przeżywamy ptasie dramaty - zdejmujemy gniazdo pełne nieżywych piskląt, bo jaskółki z powodu uporczywego deszczu nie dały rady ich wykarmić albo młoda muchołówka nie dała rady odchować młodych, z którymi nie wiadomo co się stało, może zjadły je szczury?
O muchołówce jest też w niusie Pierwszy dzień astronomicznego lata
Czasem na któryś z naszych dachów przylatuje zagubiony po burzy gołąb pocztowy, albo jak niżej kowalik, aby doprowadzić mokre ubranie do porządku:
Wspomnieć trzeba też o naszym żywicielu. Nie widać go wprawdzie ale słychać. Derkacz to w Zawadach symbol lata. Naszego zdjęcia nie będzie, bo derkacza Ania widziała tylko raz, gdy psy wypłoszyły go z trawy, pomyliły mu się kierunki i wybiegł na drogę. Szybko jednak zawrócił i tyle go było widać. Zdjęcia poglądowe można obejrzeć i charakterystyczny głos usłyszeć w niusie Nareszcie przyleciał nasz żywiciel
Nasze łąki kosimy dopiero po pierwszym sierpnia, żeby przypadkiem nie skosić jakiegoś zagniazdownika, ani nie rozjechać żadnego jajka
Miewamy też „Ptaki” Hitchocka:)
i „Jezioro łabędzie”:)
Jesienią znowu ptasie poruszenie, tylko smutno, bo odlatują. Ale czasem komuś nie spieszno w dalekie podróże i zasiedzi się na naszym podwórzu, jak kopciuszek (zdjęcia z 28 października!):
O tym fakcie także w niusie Wynurzamy się z szarości